Lutowy list z domowego zakątka
Kochana Czytelniczko Domowego Zakątka, Luty jest miesiącem przejścia. Między zimą a wiosną. Między tym, co było, a tym, co dopiero zacznie się budzić. Wszystko zmienia się po trochu. Luty najlepiej przeżywa się w domowym rytmie. Właśnie wtedy dom daje najwięcej ciepła. Dni są jeszcze chłodne, wieczory zaczynają się wcześnie, światło lampy zostaje zapalone na dłużej. Jest czas na spokojne poranki i zwykłe popołudnia. Cisza daje wytchnienie. Wszystko toczy się wolniej. Ten luty był dla mnie inny. Część miesiąca spędziłam w szpitalu, otoczona czułą opieką męża, najbliższych oraz personelu szpitala. To była cisza zupełnie inna niż domowa. Choć w poniedziałek wróciłam już do domu, nadal dochodzę do siebie po bolesnych badaniach. Brakuje mi jeszcze sił. Uczę się nie przyspieszać i przyjmować to, że teraz wszystko musi dziać się wolniej. Pierwsza noc po powrocie była czymś wyjątkowym. Spałam bezpiecznie przez jedenaście godzin. Głęboko. Spokojnie. Obudziłam się i poczułam, że jestem u siebie....

