Letni list z domowego zakątka
Kochane, lato właśnie się kończy. Jutro pierwszy dzień jesieni. Piszę do Was w ten ostatni letni! Choć zimny wieczór i sama trochę nie mogę uwierzyć, że te wszystkie długie, jasne dni są już za nami. Jeszcze niedawno wieczorem nie chciało się wracać z ogrodu do domu, słońce długo zaglądało przez okna, a dzień zdawał się mieć znacznie więcej godzin. Zanim więc otworzymy drzwi jesieni, chcę na chwilę zatrzymać nasze lato. Zebrać je jak bukiet z ogrodu — trochę kolorów, trochę zapachów, kilka smaków i całe naręcze wspomnień. A czym pachniało to lato? Pachniało ziemią. Nagrzaną słońcem, świeżo przekopaną, czasem wilgotną po wieczornym podlewaniu. Pachniało skoszoną trawą, kwiatami, ziołami i ogrodem rozgrzanym po całym letnim dniu. Było to lato bardzo pracowite. Dużo działo się w domu, w ogrodzie i na działce. Sadzenie, przesadzanie, podlewanie, koszenie, porządkowanie… i oczywiście kolejne pomysły, które pojawiały się szybciej, niż udawało się zrealizować poprzednie. Była ziemia pod...